cleveland way guisborough

Cleveland Way I – wrzosowiska

Cleveland Way I – wrzosowiska
4.8 (96.67%) 6 votes

Wrzosowisko. Najbardziej tajemniczy spośród angielskich krajobrazów, bohater dreszczowców, klasycznych powieści i thrillerów. Nic w tym dziwnego. Robi wrażenie niezależnie od tego, czy zastaniemy je w samym środku sezonu kwitnienia krzewinek i kwiatów, czy raczej szaro — burym, monotonnym i ponurym.

 

Korona drzewa z wrzosowiska

Korona drzewa z wrzosowiska

Kiedy akurat nie jest rozbuchanym dziesiątkami żywych kolorów kobiercem, przypomina krajobraz księżycowy. Nam na wrzosowisko udało się dotrzeć podczas angielskiego lata – było chłodnawo, deszczowo i tylko raz czy dwa razy znaleźliśmy kwitnące kwiaty. Mimo tego wyprawa na wrzosowiska trasą Cleveland Way w okolicach Guisborough była jedną z najbardziej pamiętnych podczas naszego pobytu nad Morzem Północnym. I to mimo tego, że dzień wcześniej wędrowaliśmy po urwistych klifach – porośnięte niską roślinnością, jak okiem sięgnąć ciągnące się pagórki przyćmiły wszystko.

 

Cleveland Way – malowniczy szlak brzegiem Morza Północnego

cleveland way mapa

Źródło: http://www.nationaltrail.co.uk

Cleveland Way to jeden ze stosunkowo nielicznych pieszych szlaków Wielkiej Brytanii, który biegnie (przynajmniej w większej części) przez obszar Parku Narodowego North York Moors. Wrzosowiska, wielkie, groźnie wyglądające klify, wzgórza, wiatr i zabytkowa, angielska zabudowa – wszystko to można zobaczyć na trasie. Szlak jest stosunkowo prosty do przejścia, a widoki, na jakie turysta natrafia, zapierają dech w piersiach. Trasa jest stara, wytyczona przez piechurów jeszcze na początku zeszłego stulecia, a oficjalnie otwarta pod koniec lat 60.

 

roseberry topping wrzosowiska

Roseberry Topping

Dla mnie, przejście jej krótkich fragmentów było najlepszym wspomnieniem z wizyty w Anglii. Marsz trasą Cleveland Way podzieliliśmy na dwa dni. Pierwszego przeszliśmy około 35 km nadbrzeżem – szczytami klifów. Drugiego dnia weszliśmy na teren wrzosowisk oraz zdobyliśmy Roseberry Topping. Wzgórze, położone wśród pastwisk, w profilu przypomina ząb rekin. Na jego płaskim szczycie dopadł nas gwałtowny jak na angielskie standardy deszcz. Po czerwonych owocach, od których wzięła się nazwa pagórka, nie było oczywiście ani śladu :).

 

Podczas naszego spaceru natrafiliśmy na resztki starego lasu. Gałęzie potężnych, krępych drzew były powyginane i poskręcane jak serpentyny. Nic dziwnego – kto choć raz poczuł uderzenie wiatru znad Morza Północnego, wie, że tutaj przetrwają tylko najsilniejsi. Ale pozostałości po lesie (na zdjęciu u góry) zajmowały nie więcej, niż 20-30 m2 i z całą pewnością nie były główną atrakcją wyprawy. Rosły tuż obok typowego, angielskiego domu, otoczonego murkiem z luźno ułożonych (jedne na drugich) kamieni, za którym pasły się białe owce. Podczas drogi zlał nas deszcz, a także natrafiliśmy na niespodziankę. Wśród kamieni, z których wykonano ścieżkę znaleźliśmy… połowę płyty z grawerem. Nieco dalej znajdowała się jej druga część. Czy szkoła, dla której została ufundowana wciąż działa i dlaczego przełamana na dwoje tablica znalazła się w takim miejscu – nie wiadomo.

Słyszeliście kiedyś o wzniosłości jako kategorii estetycznej? Nas wrzosowiska ujęły poczuciem wzniosłości – mroczne, wietrzne, nieprzystępne. Trochę straszne, uruchamiające wyczuloną wyobraźnię…

 

Jak powstają wrzosowiska?

cleveland way guisborough

W oddali morze i pastwiska

Powstają wszędzie tam, gdzie wiatr znad morza niesie wilgoć, a słaba gleba nie ułatwia wzrostu roślinności o większych wymaganiach. Choć kojarzone głównie z Anglią oraz z wrzosami, znajdują się na całym świecie, w pasie oddziaływania klimatu morskiego. A roślinność je porastająca to nie tylko urocze, fioletowe kwiatki, od których biorą swoją nazwę wrzosowiska, ale i bogactwo mchów, paproci, kwiatów.

 

Prócz wilgoci i nadmorskiego klimatu, do powstania wrzosowisk zazwyczaj konieczny jest jeszcze jeden warunek – nieustająca, ekspansywna i agresywna działalność człowieka. W Europie ich powstanie wiąże się  zazwyczaj z wycinką lasów i puszcz oraz wypasem owiec. Żerujące zwierzęta uniemożliwiały odtworzenie się naturalnych, leśnych siedlisk, a ciągłe zapotrzebowanie na drewno powiększało areał pustych, porośniętych tylko szybko rosnącymi krzewinkami wrzosowisk. Nawet obecnie, jeśli chcemy uchronić je przed powolnym zarastaniem, musimy prowadzić na ich terenach hodowlę owiec.

Jeśli kiedyś odwiedzicie Anglię i będziecie w okolicy, wybierzcie się zarówno na wrzosowiska, jak i urwiste klify na trasie Cleveland Way. Nie każdy jest zapalonym piechurem i będzie chciał wybrać się szlakiem na długi marsz, ale chyba każdy doceni widoki, jakie zostaną mu zaserwowane na trasie. Nawet jeśli woli spędzać wakacje w zupełnie innych okolicznościach przyrody – gdzieś, gdzie jest cieplej, mniej deszczowo, a na spacery nie chodzi się w ciepłej bluzie i sztormówce. My: Dyletant i ja, planujemy jeszcze kiedyś tam wrócić i tym razem zrobić całą, liczącą bodaj 177 km trasę, tym bardziej że nie udało się nam pojechać do Anglii akurat w porze kwitnienia wrzosów. Przywieziemy stamtąd więcej zdjęć i więcej opowieści.

Share This:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *